Moja macocha wydała mnie za mąż za unieruchomionego mężczyznę

Andriej spojrzał na mnie wzrokiem, którego nigdy nie zapomnę — wzrokiem żywego człowieka.

— Jeśli kiedyś stanę na nogi i osiągnąć coś w życiu… Chcę, żebyśmy byli zespołem, a nie obcymi ludźmi – powiedział.

A ja, z bijącym mocno sercem, powiedziałem po prostu:

— Jestem tutaj. Nigdzie się nie wybieram.

I wreszcie ten wielki dom przestał być więzieniem…

Stał się domem.