Po kilku minutach mama się odwróciła.
Jej oczy były wilgotne.
„Narysował cię” – powiedziała. „To ty… z koroną na głowie.”
Uśmiechnęłam się.
„Dla niego jestem królem, kiedy wieczorem go otulam.”
Mama powoli usiadła na kanapie.
Po raz pierwszy w życiu wyglądała na małą.
„Myślałam, że sukces oznacza pieniądze” – powiedziała. „Imię. Stanowisko.”
„Też tak myślałam” – odpowiedziałam. „Dopóki nie zrozumiałam, że sukces oznacza kogoś, kto przychodzi do ciebie w nocy, przestraszony koszmarem i wiedząc, że tam jesteś.”
Zapadła łagodna cisza.
Nie było już napięcia.
Tylko prawda.
Mama wstała i podeszła do Andreei.
„Zaopiekuj się nim” – powiedziała.
Andreea się uśmiechnęła.
„Dbamy o siebie nawzajem”.