Najpierw Marlene została wezwana „na rozmowę”. A potem znowu.
Jej groźby nie wydawały się już „osobistymi opiniami”.
Kiedy próbowała się na mnie poskarżyć, przypomniano jej: okrucieństwo i groźby wobec osób starszych i zwierząt to nie tylko słowa, to odpowiedzialność .
Po kilku tygodniach wszystko stało się całkowicie jasne.