KLIK.
Drzwi wejściowe się otworzyły.
Całe ciało mi zesztywniało.

KLIK.
Drzwi wejściowe się otworzyły.
Całe ciało mi zesztywniało.

Kroki.
Nie jedna para — kilka. Lekkie, pospieszne, szeptane kroki, jakby dzieci próbowały pozostać niezauważone.
Wstrzymałam oddech.
A potem to usłyszałam: