Moja sąsiadka upierała się, że wciąż widuje moją córkę w domu w czasie
Następnego ranka zachowywałam się, jakby wszystko było normalnie.
— Miłego dnia w szkole — powiedziałam, gdy wychodziła o 7:30.
— Tobie też, mamo — odparła cicho.
Piętnaście minut później wsiadłam do samochodu, przejechałam kawałek ulicą, zaparkowałam za żywopłotem i cicho wróciłam do domu pieszo. Serce waliło mi przy każdym kroku. Wślizgnęłam się do środka, zamknęłam drzwi na klucz i od razu poszłam na górę, do pokoju Lily.
Jej pokój był nieskazitelny. Łóżko idealnie pościelone. Biurko równo uporządkowane.
Jeśli naprawdę wracała do domu w tajemnicy, nie spodziewałaby się, że tu będę.
Opuściłam się na dywan i wsunęłam pod łóżko.
Było ciasno, zakurzone i zbyt ciemno, by widzieć cokolwiek poza spodem materaca. W tej małej przestrzeni mój oddech brzmiał nienaturalnie głośno. Wyciszyłam telefon i czekałam.
9:00 — nic.
9:20 — nadal nic. Nogi mi zdrętwiały. Czy to wszystko sobie wymyśliłam?