Moja sąsiadka upierała się, że wciąż widuje moją córkę w domu w czasie
— Tata znowu na mnie krzyczał dzisiaj rano.
Dziewczynka pociągnęła nosem.
— Wczoraj mnie popchnęli. Prawie spadłam ze schodów.
Inna dziewczynka cicho zaszlochała.
— Znowu wywrócili mi tacę z obiadem. Wszyscy się śmiali.
Ścisnęło mnie w żołądku. Te dzieci nie uciekały ze szkoły dla zabawy. One przed czymś uciekały.
A potem w salonie rozległ się głos Lily — taki miękki… i taki zmęczony:
— Jesteście tutaj bezpieczni. Mama pracuje do piątej, a pani Greene wychodzi około południa. Nikt nam nie będzie przeszkadzał.
Zasłoniłam usta dłonią, gdy łzy napłynęły mi do oczu. Dlaczego Lily dźwigała to wszystko sama?
Wtedy chłopiec zapytał: