Na naszej pierwszej randce mężczyzna nazwał mnie grubą i żałosną i upokorzył mnie przed całą restauracją
— Jesteś kobietą, o której marzyłem od lat. — Nie obchodzi mnie twój wygląd, obchodzi mnie twoja dusza. — Nie mogę się doczekać, aż cię przytulę.
Ludzie zaczęli spoglądać w naszą stronę. Ich twarze mówiły wszystko. Zarumienił się po uszy.
— Dosyć, przestań! — wyszeptał przez zęby.
Ale nie przestałam.
— Nie, kochanie, to nie wystarczy. Chcę, żeby wszyscy zobaczyli „idealnego dżentelmena”, który pisze takie rzeczy do kobiety, a potem publicznie ją ośmiesza.
Kelner podszedł lekko, wyczuwając napięcie. Zawstydzony, nagle wstał i próbował odejść.
— Nie wychodź — powiedziałem mu. Zapomniałeś rachunku. Powiedziałeś, że nie zapłacisz za mnie, ale na pewno zapłacisz.
Podnosząc głos, krzyknąłem do kelnera: