Wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się. Nie tym nieśmiałym uśmiechem z wcześniejszego wieczoru, ale zimnym, pewnym siebie, jakiego dawno nie miałam.
— To przestań się katować — powiedziałam. — Wychodzę. Ale najpierw ci coś pokażę.
Wyjęłam telefon z torebki i włączyłam naszą rozmowę. Długie, słodkie wiadomości, pełne obietnic. Włączyłam głośnik, a głos czytającego robota zaczął je odtwarzać cicho, wystarczająco głośno, by było go słychać w całej restauracji.