Margaret podeszła do przodu sali i wzięła mikrofon. Tłum ucichł, kieliszki szampana wzniesiono w oczekiwaniu. Wstałam, wygładzając sukienkę i próbując uspokoić kołaczące serce.
I to było to – ogłoszenie naszych zaręczyn, nasza uroczystość.
„Dziękujemy wszystkim za przybycie” – rozległ się głos Margaret, jasny i radosny. „Jesteśmy tu, żeby świętować zaręczyny”.
Zacząłem iść naprzód, spodziewając się powołania.
„Jestem absolutnie zachwycona, mogąc ogłosić zaręczyny mojego syna Damiana ze wspaniałą Amelią Whitmore”.
Sala wybuchła brawami.
Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Stałam tam jak sparaliżowana, gdy Damian wyszedł z Amelią pod rękę. Promieniała. Wyglądał na zakłopotanego, ale się nie zatrzymał, nie zaprotestował, nawet nie spojrzał w moją stronę.
Oklaski trwały w nieskończoność, a ja czułem się, jakbym tonął pod wodą, podczas gdy wszyscy inni oddychali bez problemu.
Nie pamiętam, jak szłam w ich stronę. Pamiętam tylko, że nagle znalazłam się przed Damianem, a mój głos ledwo brzmiał.
„Co to jest? Damian, co się dzieje?”
W końcu na mnie spojrzał, a w jego oczach pojawiło się coś – może poczucie winy, ale też rezygnacja, jakby już dokonał wyboru, a ja byłam tylko problemem, którym trzeba się zająć. Zanim zdążył odpowiedzieć, Margaret była już przy mnie, ustawiając się między nami.
Na jej sygnał pojawiło się dwóch ochroniarzy i zablokowało mi drogę.
„Naprawdę myślałaś, że mój syn ożeni się z kimś tak beznadziejnym jak ty?” Jej głos był teraz donośny, przebijając się przez zdezorientowane pomruki tłumu. Chciała, żeby wszyscy usłyszeli. „Ta dziewczyna prześladuje mojego syna, podając się za jego narzeczoną”.
Poczułam, jak wokół mnie zadrżało. Z głośników posypały się telefony. Szepty stawały się coraz głośniejsze. Margaret mówiła dalej, a w jej głosie słychać było udawane oburzenie. Wyciągnęła papiery – dowody, jak to nazywała – twierdzące, że nękałam ich rodzinę o pieniądze.
Przedstawiła mnie jako jakąś urojoną prześladowczynię, która zmyśliła cały związek. Próbowałam się bronić, ale mój głos był łamany i cichy.
„Mam pierścionek.”
Uniosłem rękę, diament zabłysnął światłem.