Na przyjęciu weselnym widziałem, jak moja teściowa włożyła coś do mojego kieliszka

Stuknęliśmy kieliszkami. Ona pierwsza się napiła. Ja tylko dotknąłem ustami brzegu kieliszka, nie czując niczego. W ciągu kilku sekund jej uśmiech przerodził się w dziwny grymas. Starała się zachować elegancję, ale jej kolor twarzy się zmienił. Stał się blady, a potem zielonkawy. Ludzie wokół niej śmiali się i klaskali, nie zwracając na to uwagi. Tylko ja się jej przyglądałem. Ona też mnie obserwowała.

Kiedy się zatoczyła, Darius natychmiast do niej podbiegł. „Mamo! Co się dzieje?” Podeszłam, udając zmartwioną. Ludzie wstawali z krzeseł, w powietrzu czuć było panikę. Upadła na bok, upuszczając rozbitą szybę na lśniącą podłogę. Służąca krzyknęła. Muzyka ucichła.

„Wezwijcie karetkę!” krzyknęłam, grając swoją rolę do końca.

Zapanował chaos. W ciągu kilku minut wszyscy szeptali, a lekarze wynosili ją z pokoju na noszach. Darius był blady jak ściana i trząsł się ze strachu. Stałam na środku pokoju, spleciona z dłońmi, i patrzyłam na migoczące nade mną żyrandole. To było to samo światło, które wszystko zaczęło, tyle że teraz jego blask wydawał się zimny, metaliczny, bezlitosny.