Zmieniłem kieliszki akurat w chwili, gdy odwróciła się z fałszywym uśmiechem, jakby była najkochańszą matką na świecie. Pogratulowała mi, dotknęła mojej dłoni i powiedziała coś o tym, jaka jestem piękna. Odwzajemniłem uśmiech. Gdyby tylko wiedziała…
Wszyscy goście usiedli. Muzyka zwolniła, a kieliszki uniosły się w powietrze. Wpatrywałem się w nią. Uniosła kieliszek, który miał być mój, nie wiedząc, że trzyma w dłoni swój własny los. „Z miłości! Dla ich szczęścia!” powiedziała głośno, a wszyscy powtórzyli jej słowa.