Na ślubie mojej siostry moi rodzice poprosili mnie, żebym oddał im moje mieszkanie na poddaszu

Stałem tam, w samym środku przyjęcia, ze ściśniętym gardłem i ciężarem w piersi. Nie chciałem psuć ślubu mojej siostry, ale jednocześnie czułem, jak całe moje ciało trzęsie się z oburzenia. Nie byłem dzieckiem, nie byłem ciężarem, nie żyłem z ich pieniędzy. Wszystko, co miałem, było ciężko wypracowane i opłacone, czasami nieprzespanymi nocami i długami, które ciągnęły się za mną latami.

Usiadłem przy stoliku dalej, biorąc głęboki oddech, żeby uspokoić myśli. Wtedy zobaczyłem zbliżającą się Klarę. Miała szczery, ale nieśmiały uśmiech, jakby wyczuła, że ​​coś się stało.

— Coś się stało? Zdawała się pytać samym wzrokiem.