Na zjazd absolwentów po 10 latach studiów przyszła ubrana w mundurek pokojówki

Chciała coś powiedzieć. Jakiś żart. Cokolwiek.

Ale nie padło ani jedno słowo.

Tego wieczoru, po raz pierwszy od wielu lat, wszyscy wyszli wcześniej.

Bez muzyki.

Bez pochwał.

Tylko z gorzkim posmakiem i lekcją, której nigdy nie zapomną:

To nie ubrania cię definiują.
Ani twoja gęba.