Nauczycielka oskarżyła ucznia o kradzież przed całą klasą i zażądała pieniędzy od jego ojca, by „załatwić to po cichu” – ale nie wiedziała, że ojciec jest pułkownikiem.

– Proszę dzwonić – powiedziałem.
– Co?
– Niech pani dzwoni na policję.
W sali zapadła cisza.
– Pożałuje pan – syknęła, wybierając numer. – Policja? W Szkole Podstawowej nr 17 doszło do kradzieży. Podejrzany: uczeń. Tak, znaczna kwota.
Odłożyła słuchawkę.
Pomogłem Alejandro zebrać rzeczy i usiedliśmy w ostatniej ławce.
– Ona mnie nienawidzi od września – szepnął. – Chciała, żebym powiedział, kto pisze o niej w klasowym czacie. Odmówiłem. Powiedziała, że znajdzie sposób, żeby mnie ukarać.
Otoczyłem go ramieniem.
– Nie zrobi ci krzywdy.
Wyjąłem telefon i wyszukałem nazwisko, pod które nie dzwoniłem od lat: pułkownik Javier Morales. Były kolega ze służby. Teraz wysoki rangą oficer w policji wojewódzkiej.
Sygnał dzwonił długo.