Nauczycielka oskarżyła ucznia o kradzież przed całą klasą i zażądała pieniędzy od jego ojca, by „załatwić to po cichu” – ale nie wiedziała, że ojciec jest pułkownikiem.

– Słucham?
– Javier, tu Miguel García.
– Miguel? Ileż to lat. Wszystko w porządku?
– Właściwie to nie. Jestem w szkole Alejandro. Oskarżono go o kradzież. Policja jest w drodze. Potrzebuję, żeby to potraktowano uczciwie.
Dwadzieścia minut później zajechał radiowóz. Do klasy weszło dwóch młodych funkcjonariuszy. Pani López natychmiast zmieniła ton.
– Nareszcie! Ten uczeń ukradł moje pieniądze. Jego ojciec go kryje.
Jeden z funkcjonariuszy wyjął notatnik.
– Proszę pani, niech się pani uspokoi. Co dokładnie zginęło?
Drzwi otworzyły się ponownie.
Do środka wszedł pułkownik Javier Morales, w nienagannym mundurze, z skupionym wyrazem twarzy. Za nim, blady, podążał dyrektor.