Nazwali mnie bezradną

Wyruszyłem do Zapomnianego Domu zaraz po odczytaniu testamentu.

Nikt mnie nie zawiózł. Nikt nie pomógł mi spakować mojego skromnego dobytku. Sebastian patrzył na mnie z progu z krzywym uśmiechem, przekonany, że już mnie nigdy nie zobaczy.

Droga była długa i błotnista. Koła wozu skrzypiały, a Steluța szła powoli, jakby czuła ciężar w mojej duszy. Żołądek mnie ściskał, plecy bolały, a strach ściskał jak gula w gardle.

Zapomniany Dom wyglądał dokładnie tak, jak opowiadała wieś.

Pęknięte ściany, zapadający się dach, wybite okna. Podwórko zarosło chwastami, a stara studnia stała krzywo, niczym zmęczony człowiek.