Następnego ranka Elena obudziła się z oczami opuchniętymi od bezsenności. Siedziała przy kuchennym stole, wpatrując się w ostygłą filiżankę kawy, nie śmiejąc jej dotknąć. Myślała tylko o małym chłopcu.
Każda chwila spędzona w tym domu wydawała się jej teraz miną. Chciała zadzwonić na policję, ale coś ją powstrzymało. „A co, jeśli mi nie uwierzą? Co, jeśli ta kobieta oskarży mnie o zmyślenie tego wszystkiego?” – pomyślała, załamując ręce.
W porze lunchu Mihai wrócił do domu. Wyglądał na zmęczonego, ale uśmiechniętego. Elena patrzyła na niego z mieszaniną nadziei i strachu. Może pozna prawdę. Może uda mu się go uratować.