Niania zaczęła zauważać dziwne ślady przy każdej zmianie pieluchy dziecka

— Panie Petrescu… Chciałabym panu coś pokazać — powiedziała cicho.

— Co dokładnie? — zapytał, unosząc brew.

Elena wyjęła laptopa i wcisnęła przycisk odtwarzania. Przez kilka sekund słyszała tylko płacz dziecka. Potem na ekranie pojawił się obraz Cataliny. Mężczyzna zamarł. Jego twarz zbladła, a dłonie zacisnęły się na stole.

— Nie da się… — wyszeptał. — Nie…

Elena poczuła, jak drżą jej kolana. — Musisz coś zrobić. Nie mogę tu zostać, wiedząc, co on robi dziecku.

Mihai gwałtownie zamknął laptopa. — Proszę, na razie nikomu nie mów. Chcę z nią porozmawiać…

Ale jego ton nie wydawał się zdecydowany. Wydawał się bardziej zagubiony. I to przerażało ją najbardziej.

Tej nocy Elena spała z kluczem w drzwiach. Słyszała kroki na korytarzu, trzaskanie drzwiami i krótki płacz dziecka. Chciała uciec, ale coś ją tam trzymało. Może poczucie obowiązku. Może poczucie winy. A może szczera miłość do tej niewinnej duszyczki.