Rano Cătălina zachowywała się, jakby nic się nie stało. Udawała uśmiech, kazała Elenie zabrać dziecko do parku i wręczyła jej kopertę.
— Twoja pensja za ten miesiąc. Chyba nie musisz wracać.
Elena poczuła, jak zapiera jej dech w piersiach. Było jasne: Cătălina wiedziała.
Z ciężkim sercem wzięła dziecko na ręce i wyszła, ale zamiast iść do parku, poszła prosto na pobliski komisariat. Opowiedziała mu wszystko, pokazując nagranie. Funkcjonariusz, który oglądał nagrania, pokręcił głową.
— Postąpiła pani słusznie. Uratowała dziecko.
Kilka godzin później dom rodziny Petrescu był pełen policjantów i pracowników socjalnych. Cătălinę zabrano na przesłuchanie, a Mihai stał przed bramą z pochyloną głową.