Walentyna poczuła, jak łzy pieką ją po policzkach. Nie wiedziała nawet, czy płacze ze wstydu, czy z ulgi. Po raz pierwszy w życiu ktoś jej pomagał, nie prosząc o nic w zamian.
Wkrótce przyjechała karetka, a Diego wsiadł do niej, upierając się, by być przy niej. Sofia trzymała nad nimi czerwony parasol, podczas gdy deszcz wciąż bębnił o zimny chodnik.
W szpitalu lekarze zdiagnozowali poważne skręcenie i kilka siniaków. Kiedy położyli ją na łóżku, Walentyna patrzyła, jak Diego rozmawia z pielęgniarką, płacąc za konsultację z własnej kieszeni. Chciała coś powiedzieć, ale gula w gardle jej nie pozwalała.