„Nie rób mi krzywdy, jestem zraniony” – błagał milioner… a reakcja samotnego ojca pozostawiła wszystkich bez słowa

Przez kolejne kilka tygodni spotykali się wielokrotnie. Czasem na herbatę, czasem dlatego, że Sofia chciała jej pokazać nową zabawkę. Diego o nic nie prosił, ale zawsze coś wnosił: uśmiech, miłe słowo, spokój, którego Valentina nie zaznała od lat.

Pewnego ranka wezwała go do swojego biura. Powiedziała po prostu:
„Potrzebuję w swoim towarzystwie mężczyzny takiego jak ty. Uczciwego, odważnego i z sercem”.

Diego oniemiał. „Ja? W takim towarzystwie?”
„Tak, ciebie. Nie dlatego, że mi pomogłeś, ale dlatego, że na to zasługujesz”.

Trzy miesiące później był odpowiedzialny za ochronę w budynku głównym. Sofia co jakiś czas przychodziła odwiedzić „Panią Walentynę”, która stała się jej prawdziwą przyjaciółką.