— Nie zapraszałam ich i nie chcę ich widzieć! Jeśli przyjadą, Nowy Rok

— Dzwoniła twoja matka — powiedziała cicho, zbyt cicho. — Pogratulowała wyjazdu. Powiedziała, że bardzo się za nas cieszy. I że Swietka z Igorem oraz dziećmi też jadą do nas na daczę. Jutro wieczorem.

Anton znieruchomiał. Torba wysunęła mu się z rąk i z głuchym łoskotem spadła na podłogę.

— Lena, ja…

— Ty to mówisz serio? — głos żony zadrżał, ale szybko się opanowała. — Anton, przecież się umawialiśmy! Obiecałeś, że nikomu nie powiesz!

— Nie mówiłem! — uniósł ręce w obronnym geście. — Lena, przysięgam, powiedziałem tylko mamie, że nie będzie nas w mieście na święta…

— A ona oczywiście od razu wszystko wywęszyła — Lena uśmiechnęła się gorzko. — I natychmiast zadzwoniła do twojej kochanej siostrzyczki. Wiesz, nawet sobie wyobrażam, jak to było. „Lena z Antonem dostali jakąś działkę, wyobrażasz sobie? Spędzają tam Sylwestra. Sami. Jakie to z ich strony egoistyczne, prawda?”

— Lena, mama nie powiedziała tego w ten sposób…