— Rozumiem. Dziękuję, Ana. Musiałem coś pomylić.
Odłożył telefon na stół. Dźwięk pukania w ciszy kuchni brzmiał jak wyrok.
O co więc właściwie chodziło z tą „przeprowadzką”?
Olga przez chwilę stała oparta o stół, wpatrując się w przestrzeń. Para zlewu rozwiała się, ale w jej umyśle unosiła się inna mgła – zimna, jasna i stanowcza.