On był samotnym milionerem, ona jego niewidzialną pracownicą. Pewnej

Tej nocy, przy tym samym drewnianym stole, ale przy większej ilości światła i mniejszej liczbie cieni, Maria ponownie świętowała swoje urodziny.

Tym razem nie było łez.

Rozległ się śmiech.

A kiedy zdmuchnęła świeczkę, nie prosiła, żeby przestać być sama.

Ponieważ już go nie było.