Tej nocy, przy tym samym drewnianym stole, ale przy większej ilości światła i mniejszej liczbie cieni, Maria ponownie świętowała swoje urodziny.
Tym razem nie było łez.
Rozległ się śmiech.
Tej nocy, przy tym samym drewnianym stole, ale przy większej ilości światła i mniejszej liczbie cieni, Maria ponownie świętowała swoje urodziny.
Tym razem nie było łez.
Rozległ się śmiech.
A kiedy zdmuchnęła świeczkę, nie prosiła, żeby przestać być sama.
Ponieważ już go nie było.