Wyszłam z sali, gdzie w korytarzu czekała na mnie Catherine. Objęła mnie mocno.
— Jesteś wolna, Grace — szepnęła.
Wyszłyśmy z budynku sądu w jasne, popołudniowe słońce. Po raz pierwszy od dwunastu lat nie musiałam pytać nikogo o pozwolenie, by oddychać pełną piersią. Daniel Walker myślał, że jestem pionkiem w jego grze. Nie wiedział, że pionek, który dojdzie do końca szachownicy, staje się królową.
A ja właśnie wykonałam swój ruch.