— A dlaczego ja?
Mężczyzna podszedł bliżej.
— A dlaczego ja?
Mężczyzna podszedł bliżej.
— Bo dzisiaj, na tym przystanku autobusowym… nie działałeś z litości. Działałeś bezmyślnie. Mogłeś do kogoś zadzwonić. Mogłeś wyjść. Ale przyprowadziłeś do domu dwie obce osoby z córką.
To niczego nie dowodzi.
— To dowód charakteru. A charakteru nie da się kupić za żadne pieniądze.
Cisza.
Sofia pojawiła się za ojcem, trzymając go za koszulę.
Tato... czy one są złe?
Lucas spojrzał na parę.
Coś nadal nie pasowało.
Jeśli to prawda... po co mnie śledzisz? Po co wystawiasz mnie na taką próbę?
Kobieta po raz pierwszy spuściła wzrok.