Lucas pobiegł do pokoju. Drzwi wejściowe były zamknięte od środka.
Nie odeszli.
Za nim rozległ się trzask.
Lucas pobiegł do pokoju. Drzwi wejściowe były zamknięte od środka.
Nie odeszli.
Za nim rozległ się trzask.
— Nie powinieneś był tego wcześniej widzieć.
Lucas się odwrócił. Mężczyzna stał w drzwiach kuchni. Nie wyglądał na kruchego. Nie wyglądał na zmęczonego. Jego wzrok był stanowczy i jasny.
Kobieta pojawiła się tuż za nimi, trzymając coś w rękach.
Telefon komórkowy. Nagrywanie.
„Kim jesteś?” – zapytał Lucas, starając się zachować spokój. „Dlaczego masz moje zdjęcia?”
Zrobiłeś kilka kroków do przodu.
— Nazywa się Lucas Andrade. Ma trzydzieści cztery lata. Wdowiec od trzech lat. Niekarany. Stabilna praca. W przeszłości anonimowe darowizny na rzecz lokalnego schroniska dla dzieci.
Lucasowi krew się ścięła.
Czy to jest jakaś groźba?