Paul McCartney znalazł bezdomnego weterana grającego piosenkę Beatlesó

Paul odprowadził Tommy'ego do pokoju, otworzył drzwi i pozwolił mu je zobaczyć. Pościel była biała i czysta, w łazience był prysznic, telewizor, a okno wychodziło na ulicę. Tommy stanął w drzwiach i płakał.

„Zapomniałam, jakie to uczucie” – wyszeptała. „Zapomniałam, jak to jest być człowiekiem”.

Paul położył rękę na ramieniu Tommy'ego.

Zawsze byłeś człowiekiem, Tommy. Świat po prostu o tobie zapomniał. Ale ja nie zapomnę. Sarah nie zapomni. Nie jesteś już niewidzialny. Nie dla nas.

Paul zostawił swój numer telefonu i powiedział Tommy'emu, żeby zadzwonił, gdyby czegoś potrzebował. Czegokolwiek. Potem wyszedł, wrócił w szare londyńskie popołudnie, naciągnął czapkę na głowę i znów zniknął w tłumie.

Tommy Walsh został w tym pokoju hotelowym przez godzinę, wpatrując się w łóżko, prysznic, gitarę, nie wierząc, że cokolwiek z tego jest prawdziwe, bojąc się, że jeśli czegokolwiek dotknie, wszystko zniknie i obudzi się na zimnych schodach. Ale to było prawdziwe.

Następnego ranka zadzwoniła Sarah. W ciągu tygodnia Tommy został zapisany do programu dla bezdomnych weteranów. W ciągu miesiąca miał małe mieszkanie. W ciągu sześciu miesięcy dostał pracę na pół etatu w sklepie muzycznym na Denmark Street, tym samym, w którym Paul kupił mu gitarę. Właściciel go zapamiętał i zaproponował mu pracę, w której pomagałby klientom i udzielał podstawowych lekcji gry na gitarze; niezbyt dużo, ale wystarczająco.