Don Enrico uchodził za jednego z najbogatszych biznesmenów w kraju. Jednak pomimo fortuny, był skąpym człowiekiem. Nikomu nie ufał. Wierzył, że wszyscy zwracają się do niego tylko po pieniądze.
Jedyną osobą, której ufał choć trochę, był jego kierowca, Don Nestor, który wiernie pracował dla niego przez piętnaście lat.
Pewnej soboty Don Néstor musiał zabrać ze sobą swojego ośmioletniego syna, Buboya, ponieważ w domu nie było nikogo, kto mógłby się nim zaopiekować. Jego żona zmarła, a teściowa trafiła do szpitala.
„Przepraszam pana” – błagał Nestor. „Buboy to cichy chłopiec. Zostanie z tyłu i nie wyda żadnego dźwięku”.
„Upewnij się, Nestorze” – odparł szorstko Don Enrico. „Nie lubię hałasu”.