Klęczałam, ignorując ostre kawałki ceramiki wbijające się w skórę. Drżącymi palcami rozwiązałam czarną nitkę. Wewnątrz grubej, nasączonej woskiem tkaniny leżały trzy przedmioty: stara pamięć USB, obrączka, którą, jak sądziłam, zgubił miesiąc przed śmiercią, oraz złożona na cztery kartka papieru.
Na kartce, ręką mojego męża Marka, były napisane tylko trzy słowa:
„Uciekaj do Piotra”.
Piotr był jego bratem, z którym Marek nie rozmawiał przez dziesięć lat z powodu „rodzinnej kłótni”, szczegóły której nigdy mi nie ujawniono.