Po 12 latach powrócił jako milioner, by upokorzyć swoją byłą żonę, ale gdy zobaczył, że jego córki i dom leżą w gruzach
— Nie przyszedłem nikogo ranić, pani Zofio. Przyszedłem… naprawić tyle, ile jeszcze mogę — powiedział cicho.
Anna przytuliła dziewczynki mocniej.
— Wiesz, co znaczy wychowywać dwie córki samotnie? — wybuchła. — Patrzeć im w oczy, kiedy pytają: „Gdzie jest tata?”, i nie wiedzieć, co odpowiedzieć?
Michał spuścił wzrok. Wiedział już.
Tydzień wcześniej pielęgniarka powiedziała mu:
— „Michale, straciłeś nie tylko miłość. Straciłeś rodzinę. Masz dwie córki. Anna próbowała się z tobą skontaktować. Odrzuciłeś osiemnaście połączeń. Byłeś wtedy w delegacji w Krakowie, gdy się urodziły.”
Od tamtej chwili te słowa nie dawały mu spokoju.
Spojrzał na dziewczynki. Ten sam uśmiech. Te same oczy.
— One są moje… prawda? — zapytał łamiącym się głosem.
Anna rozpłakała się.