— Po co ci aż tyle pieniędzy? Natychmiast oddaj połowę — bezczelnie zażądała teściowa.
— Dziesięć milionów? — Henrietta Marie zastygła w drzwiach, ciężko oddychając. — I ty milczałaś?!
Anna zacisnęła pięści, czując, jak gorąca fala podchodzi jej do gardła. A więc się zaczęło. Minęły zaledwie dwa dni od chwili, gdy notariusz odczytał testament ojca, a teściowa już była na miejscu. Z płonącymi oczami i roszczeniowym spojrzeniem.
— Henrietta Marie, sama dopiero wczoraj poznałam ostateczną kwotę — próbowała wyjaśnić Anna, ale głos jej zadrżał. — Jest tam jeszcze kawalerka w dzielnicy Zaręczny…
— A! — teściowa machnęła ręką tak gwałtownie, że Anna odruchowo się cofnęła. — Czyli jeszcze mieszkanie! Markus, słyszysz? Twoja żona dostała fortunę i nawet nie pomyślała, żeby się z nami skonsultować!
Markus stał przy oknie, patrząc w dół na podwórze. Jego ramiona się napięły, ale nie odwrócił się.