Po dziesięciu latach małżeństwa mój mąż oznajmił, że chce podzielić wszystko między nas

Och, zrozumiałam doskonale.

W dniu spotkania był nienagannie ubrany. Jakby na ważne negocjacje.

U notariusza panował chłód.

Dokumenty leżały na stole.

On odezwał się pierwszy.

„Chcemy, żeby majątek został podzielony po równo. Dom zostaje u mnie, a ona pokrywa własne koszty”.

Notariusz skinął głową.

Potem mój prawnik przesunął niebieską teczkę do przodu.

„Zanim to zrobimy” – powiedział spokojnie – „powinniśmy wyjaśnić statut spółki”.

Mój mąż zamrugał.

„Co tu wyjaśniać? To jest na moje nazwisko”.

Prawnik otworzył na odpowiedniej stronie i przeczytał klauzulę.

Każde słowo.

Rzadkie.