I po raz pierwszy od dawna Łucja poczuła, że jej życie naprawdę może się zacząć.
Tam, w środku spokojnego dnia, z determinacją w dłoni i dzieckiem na rękach, Eduard zrozumiał, że czasami największymi skarbami nie są domy, firmy ani pieniądze… ale ludzie, których Bóg stawia na drodze życia dokładnie wtedy, gdy ich potrzebujesz.
A Lucia zrozumiała, że nie wszyscy dorośli odchodzą. Niektórzy zostają. Niektórzy cię ratują. Niektórzy kochają cię, nie prosząc o nic w zamian.
To była jej nowa rodzina. I to właśnie tego najbardziej jej brakowało: bezpieczeństwa, miłości i przyszłości.