Eduard stał nieruchomo przez chwilę, trzymając w dłoni gorący kubek, próbując zebrać myśli. Spojrzał na kruchą twarz dziewczynki, na jej wielkie, przestraszone oczy, szukające wokół siebie bezpiecznego kąta. Coś w jego duszy pękło. Mężczyzna, który wygrał trudne próby, który przeszedł przez tysiące historii, czuł się teraz bezradny wobec zagubionego dziecka.
Poczekał, aż Lucia skończy swoją czekoladę.
— Chodź ze mną, maleńka. Nie zostawię cię tu — powiedział do niej, wstając.
Lucia spojrzała na niego z przerażeniem, jakby nie wiedziała, czy mu zaufać. Ale głód, zimno i beznadzieja popchnęły ją do kroku. A potem kolejnego.