Po przyjeździe na działkę Uljana zamarła tak nagle, jakby natknęła się na niewidzialną ścianę. Serce jej opadło — w domu byli ludzie. Obcy.
Jej głos był absolutnie spokojny. — Że próba sprzedaży majątku na podstawie sfałszowanych dokumentów to przestępstwo. Isabelle powoli opadła na krzesło. Po raz pierwszy w jej oczach pojawił się prawdziwy niepokój. Z zewnątrz dobiegł krótki sygnał samochodu — Sophie niecierpliwie nacisnęła klakson od środka.
Ten zwyczajny dźwięk nagle przeciął napięcie. Claire ruszyła w stronę wyjścia. Przy samych drzwiach zatrzymała się i, nie odwracając się, powiedziała:
— Macie godzinę, żeby wszystko starannie odłożyć na miejsce i wyjechać. Po tym czasie wzywam policję. Cisza za jej plecami stała się ciężka i lepka. Claire wyszła na ganek, wciągnęła w płuca kłujące lutowe powietrze — i po raz pierwszy od dawna poczuła, jak w środku robi się spokojnie. Dzisiaj posunęły się za daleko. I ona nie zamierzała już tego tolerować.