— Do nas. To znaczy do mnie. Po rozwodzie mieszkanie zostaje dla mnie, ale mieszkać miała tu pani. A pieniądze ze sprzedaży pani mieszkania Igor planował wydać na nowe mieszkanie dla siebie i swojej… kochanki.
— Kochanki?! — Walentyna Pietrowna opadła na krzesło. — Masz inną kobietę?
Igor milczał, wpatrzony w podłogę.
— Wie pani co — Walentyna Pietrowna zdecydowanie zwróciła się do Mariny. — Proszę pokazać wszystkie wyliczenia. WSZYSTKO co do rubla. Chcę wiedzieć, na co mój syn wydawał rodzinne pieniądze.