Idealnie ułożone włosy. Nieskazitelna jedwabna bluzka. Ostro patrzące oczy, które oceniały mnie jak kłopot dostarczony przez pomyłkę.
Przez krótką chwilę myślałem, że może zawaha się. Albo zmięknie. Albo przynajmniej wyrazi zdziwienie.
Nie zrobiła tego.
„Wyszedłeś,” powiedziała płasko.
„Gdzie jest mój tata?” Moim głosem zabrzmiało obco — szorstko, za głośno.
Jej usta się zacięły.
Potem to powiedziała.
„Twój ojciec zmarł w zeszłym roku.”
Słowa unosiły się w powietrzu, nierzeczywiste.
Pogrzebane.