— Zmęczony czym? Życiem, które ci daję?
Po tym, jak mąż wyrzucił mnie z domu, użyłam starej karty kredytowej
Ten śmiech, ten sam, który kiedyś dawał mi poczucie bezpieczeństwa, teraz przypominał nóż powoli wbijający się w moją pierś.
„Ty nawet nie pracujesz, Eleno” – kontynuował. „Łamię sobie kręgosłup, podczas gdy ty…”
„A co ze mną?” – wyszeptałam. „Podczas gdy będę udawać, że nic nie wiem o kobiecie z twojego biura? Tej, która dzwoni do ciebie o północy?”
Zamarzł.
A potem coś w nim pękło.
—Wiesz co? Jeśli ci tu tak nie dobrze, to wyjdź.
Myślałem, że źle usłyszałem.
—Co powiedziałeś?
„Wynoś się!” krzyknął, wskazując na drzwi. „Weź swoje rzeczy i wyjdź”.
Poczułem, jak podłoga zapada mi się pod stopami.