Poszedł do zaplecza. Serce biło mi tak mocno, że aż bolało.
Kiedy wrócił, był blady.
—Ktoś przyszedł, żeby z tobą porozmawiać.
—Ktoś kto?
Poszedł do zaplecza. Serce biło mi tak mocno, że aż bolało.
Kiedy wrócił, był blady.
—Ktoś przyszedł, żeby z tobą porozmawiać.
—Ktoś kto?
Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, drzwi do holu się otworzyły. Wszedł wysoki mężczyzna w szarym garniturze z poważnym wyrazem twarzy. Nie wyglądał na klienta. Miał władczą, profesjonalną prezencję.
Szedł prosto w moim kierunku.
—Pani Cortés?
-Tak…
Szybko pokazał dowód tożsamości.