Po tym, jak mąż wyrzucił mnie z domu, użyłam starej karty kredytowej

Poszedł do zaplecza. Serce biło mi tak mocno, że aż bolało.

Kiedy wrócił, był blady.

—Ktoś przyszedł, żeby z tobą porozmawiać.

—Ktoś kto?

Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, drzwi do holu się otworzyły. Wszedł wysoki mężczyzna w szarym garniturze z poważnym wyrazem twarzy. Nie wyglądał na klienta. Miał władczą, profesjonalną prezencję.

Szedł prosto w moim kierunku.

—Pani Cortés?

-Tak…

Szybko pokazał dowód tożsamości.