Jeden z funkcjonariuszy odchrząknął. „Proszę pani, musimy poprosić panią o opuszczenie posesji. Jeśli pani wróci, może pani zostać wpuszczona na teren prywatny”.
Ramiona Madison zadrżały. Rozejrzała się, jakby świat ją zdradził, podczas gdy tak naprawdę po prostu spotkały ją konsekwencje.
Potem zrobiła to, czego się spodziewałem: znów skierowała swoją złość na pieniądze.
„To jej wina!” krzyknęła, wskazując na moje drzwi. „Zapłaciła za wszystko! Jest mi winna ślub! Jest mi winna ŻYCIE!”
Twarz Logana zbladła. „Mówiłeś mi, że płacisz za większość”.
Płacz Madison się zaciął. „No cóż… moja mama powiedziała, że Caroline pomoże, bo jest bogata…”
Oczy Logana rozszerzyły się, a potem zwęziły, jakby ostatni element wskoczył na swoje miejsce. Spojrzał na moją matkę – która przez cały ten czas milczała, stojącą na końcu podjazdu, obejmując się ramionami, jakby było jej zimno.