Madison mrugnęła. „Jaka lista?”
„Ten ze zdjęciami małych dzieci” – warknął. „Z etykietą »zagrożenia bezpieczeństwa«”.
Jej usta otworzyły się, a potem zamknęły. Maska zsunęła się.
„To były tylko… środki ostrożności” – powiedziała słabo. „Twoja rodzina jest znana. Nie chciałam chaosu”.
Śmiech Logana był ostry i pozbawiony humoru. „Chaos? Wrzuciłeś zdjęcia dzieci, jakby były przestępcami”.
Wzrok Madison powędrował w moją stronę przez stłuczone szkło. „Ona zawsze jest dramatyczna. Przywoływała je, żeby przyciągnąć uwagę…”
Twarz Logana się ściągnęła. „Przestań”. Jego głos nie był głośny, ale niósł się. „Mój ojciec zadał mi jedno pytanie: »Czy chcesz, żeby żona, która upokarza ludzi, czuła się silna?«. A ja nie miałam odpowiedzi, która by mnie nie zemdliła”.
Madison znowu zaczęła płakać, tym razem głośniej. „Więc wybierasz JĄ zamiast mnie?”
Logan wyglądał, jakby chciał krzyczeć, ale zamiast tego westchnął i powiedział: „Wybieram podstawową przyzwoitość”.