Po tym, jak zapłaciłem 75 000 dolarów za ślub, moja przyrodnia siostra wystawiła ochroniarza ze zdjęciami moich dzieci: „Zagrożenie bezpieczeństwa”. Odwróciłem się i wyszedłem. Dziesięć minut później jej nowy teść zadzwonił do mnie bezpośrednio: „Wesele odwołane” – powiedział chłodno. „Idzie do twojego domu krzyczeć. Nie otwieraj drzwi”. Usłyszałem huk, A POTEM…

Jeden z funkcjonariuszy spojrzał na rozbitą szybę, a potem na Madisona. „Proszę pani, czy pani to rozbiła?”

Łzy Madison ustały. „To… to był wypadek”.

Wyszedłem zza drzwi, trzymając się kilka stóp od nich. „Policjanci” – powiedziałem stanowczym głosem – „chcę ją wyprosić z mojej posesji. Moje dzieci są przerażone na górze. Przyszła tu krzyczeć i wybiła mi okno”.

Madison odwróciła się do mnie, a wściekłość przebiła się przez łzy. „TY…”

Policjant uniósł rękę. „Proszę pani. Proszę się odsunąć.”

Twarz Madison się skrzywiła. „Myślisz, że możesz mi to zrobić?”

Odpowiedziałem cicho: „Sam to sobie zrobiłeś”.

Gdy odprowadzali ją z mojego ganku, zadzwonił jej telefon. Spojrzała na ekran i zbladła.