Co mogłam powiedzieć? Nic? Co próbowałam uratować z tego, co Daniel już odrzucił? Że ostatnie sześć miesięcy było pełne kłamstw, nieobecności i niewytłumaczalnej złości?
Otworzyłam usta, lecz prawnik Daniela przerwał:
– Wysoki Sądzie, mój klient prosi o kontynuowanie. Warunki są jasne.
Spojrzałam na Daniela. – To wszystko, co masz do powiedzenia po dwudziestu latach? Jego oczy na moment zawahały się, może z poczucia winy lub wyrzutów sumienia, lecz potem odwrócił wzrok. Moje serce złamało się po raz kolejny.
Sędzia westchnął i wziął dokumenty. – Dobrze. Przystąpię do odczytania wyroku i…
Nagle przerwał delikatny głos: