Kiedy wróciła do ogromnego biura, wszyscy patrzyli na nią jak na studentkę spóźnioną na zajęcia.
Adriana przybrała ten spokojny uśmiech, ten sam, który miała na spotkaniach z aroganckimi inwestorami i klientami, którzy nie wierzyli, że kobieta może zbudować coś z niczego.
„Podpiszę” – powiedziała cicho.
W sali zapadła krótka cisza.
Rodolfo skinął głową, Beatriz uśmiechnęła się z satysfakcją, a Patricio ledwo oderwał wzrok od telefonu.
Adriana podpisywała każdą stronę, po kolei, bez drżenia.
Kiedy wszystko się skończyło, prawnik wziął akta i powiedział:
„Gratulacje, oficjalnie została pani narzeczoną Valenzueli”.