Szczegóły dotyczące ślubu, który dodała do moich, nie pytając o zgodę.
„Ona chce, żebyśmy przyszli na kolację” – powiedziałem.
Clare roześmiała się ostro i bez humoru. „Oczywiście, że tak”.
Moi rodzice mieszkali w dwupiętrowym domu z cegły w Lincoln Park, dwadzieścia minut od naszego mieszkania w korkach. Podjechaliśmy około siódmej. Biały Lexus mojej mamy stał na podjeździe obok innego samochodu. Rozpoznałem Hondę mojej cioci Carol.
„Oni już tu są” – powiedziała Clare.
“Zasadzka.”
“Tak.”
Siedzieliśmy w samochodzie przez minutę. Żadne z nas nie ruszyło się, żeby wysiąść.
„Mogłybyśmy wyjść” – zaproponowała Clare. „I omówić to przez telefon”.
Masz rację.
Wysiedliśmy, podeszliśmy do drzwi wejściowych. Nie pukałem. Nigdy nie musiałem tego robić w domu rodziców. Po prostu wszedłem.
Jadalnia była widoczna z przedpokoju. Moja mama siedziała na czele stołu, ciocia Carol po jej prawej stronie. Moja kuzynka Jessica siedziała obok niej, uśmiechając się do telefonu.
Segregatory ślubne zakrywały połowę stołu. Próbki kolorów, próbki tkanin, wydrukowany plan miejsc siedzących.
Moja matka podniosła wzrok. Jej twarz rozjaśniła się w ten teatralny sposób, który oznaczał, że zaraz o coś poprosi.
„Nathan, Clare, idealny moment. Właśnie przeglądaliśmy palety kolorów.”
Zostałem w drzwiach, Clare stała obok mnie ze skrzyżowanymi ramionami.
Jessica zerwała się na równe nogi i podbiegła do nas, jakbyśmy wszyscy byli wtajemniczeni w jakąś wielką tajemnicę.
„To będzie niesamowite. Dopasujemy kolory. To będzie jak seans podwójny. Moje druhny mogą założyć brudny róż, a twoje fiolet. Będą się uzupełniać”.
Wyraz twarzy Clare mógłby sprawić, że jezioro Michigan zamarzłoby.
„Nie będziemy dzielić się naszym ślubem” – powiedziała.
W pokoju zapadła cisza. Uśmiech Jessiki zgasł. Ciocia Carol odstawiła kieliszek z winem.
Moja matka wstała, wygładziła bluzkę i odzyskała równowagę.
„Kochanie, porozmawiajmy o tym jak dorośli.”
„Jesteśmy” – powiedziała Clare. „Jesteśmy dorośli, którzy nie zgodzili się na dzielenie miejsca na wesele”.
„Nathan”. Mama zwróciła się teraz bezpośrednio do mnie, całkowicie ignorując Clare. „Dobrze zarabiasz. Jessica i Tom dopiero zaczynają. Tak to już jest z rodziną. Dzielimy się”.
Jessica skinęła głową, pełna zapału, z poczuciem wyższości. „Już mówiliśmy ludziom 14 września. Nie możecie się teraz wycofać. Tak będzie sprawiedliwie”.
Sprawiedliwe. Nic w tym nie było sprawiedliwe.
Ciocia Carol pochyliła się do przodu, opierając łokcie na stole. „Nie bądź samolubny, Nathan. Sala pomieści 200 osób. Zapraszasz tylko 120. Jest mnóstwo miejsca”.