Pojechałem do szpitala, aby odebrać moją żonę i nasze nowo narodzone

Przytłoczony, wyczerpany i pogrążony w smutku, starałem się radzić sobie jako samotny rodzic, szukając jednocześnie Suzie. Bezsenne noce mieszały się w niekończące się dni pełne przewijania pieluszek, karmienia i płaczu – zarówno dzieci, jak i mojego własnego serca. Zwracałem się do jej przyjaciół i rodziny, rozpaczliwie szukając wskazówek, lecz niewiele się dowiedziałem, poza tym, że Suzie czuła się uwięziona i odizolowana, bała się komukolwiek opowiedzieć, jak bardzo obciążało ją zachowanie mojej matki. Pustka po jej zniknięciu stała się stałym bólem, ale iskra nadziei pozostała, gdy otrzymałem zdjęcie Suzie z bliźniaczkami, wraz z krótką wiadomością proszącą o wybaczenie.