Policjanci zawahali się na chwilę, bo szkolenie to trudny łańcuch do przerwania. Ale scena, którą zobaczyli, przeczyła wszelkim zasadom: pies interwencyjny ochraniający starszego mężczyznę, jakby zawdzięczał to życiu.
Mateo posłuchał pierwszy. Potem następny. I kolejny. Aż do momentu, gdy pomost przestał wyglądać jak pułapka, a zaczął przypominać… spotkanie po latach.
Valeria zrobiła dwa kroki w stronę Don Ernesta, tym razem bez gróźb, tylko z pytaniami.