„Myślałem, że straciłem cię na zawsze” – powiedział, obejmując szyję psa swoim kruchym ciałem. „Zostałem pusty, synu… Zostałem… bez cienia”.
Słońce w końcu zaczęło przebijać się przez mgłę. Złote promienie przesączały się przez wilgotne powietrze i po raz pierwszy molo nie wyglądało na szare: wyglądało na nowe.
Kilka godzin później, na komisariacie policji, wszystko się potwierdziło. Blizna pasowała do danych z wojskowej ewidencji. Mikroczip psa został wymieniony, gdy został objęty programem miejskim, ale ślady starego numeru pozostały. Na dole zagubionego dokumentu widniał podpis „E. Salgado” obok notatki: „Wyjątkowe traktowanie i kaucja”.