Nie w drogich ubraniach. Nie z arogancją.
Z emocjami.
Gdy weszłam po raz pierwszy do budynku, recepcjonistka spojrzała na mnie uprzejmie.
— Z kim macie umówione spotkanie?
— Ze mną samą — odpowiedziałam, uśmiechając się. — Jestem Clara Popa.
Nastała krótka cisza. Potem panika. Potem szacunek.
W kolejnym tygodniu oficjalnie przejęłam kierownictwo.
Zmieniłam rzeczy. Nie brutalnie. Nie z zemsty.
Podniosłam pensje. Słuchałam ludzi. Zerwałam wątpliwe kontrakty. Wprowadziłam porządek.
I firma zaczęła działać lepiej niż kiedykolwiek.